Po spektakularnej 65. rocznicy PW, obecna wydała się jakby zapomniana przez
Grupy Rekonstrukcji Historycznej. Zaczynam nabierać przekonania, że
większość z nich za sens swojego istnienia uważa imitację walki, akcję,
strzelaninę (jeśli to już ta epoka) a mniejszą wagę przywiązuje do samej
istoty rzeczy. Myślę tak po usłyszeniu w radio wypowiedzi jednego z liderów
jakiejś GRH. Brak ok. 200tys. zł, bo tylu nie udało sie uzbierać,
uniemożliwił inscenizację na miarę ich potrzeb. A przecież wyszykowanie
realistycznego oddziału powstańczego (niekoniecznie eleganckiego i
odprasowanego) i jego obecność na pl. Piłsudskiego, a potem przemarsz
Starówką na pl. Krasińskich np. po uroczystej zmianie warty byłoby
niekosztowną, symboliczną lekcją historii dla setek a może tysięcy turystów
na tym szlaku. Byłaby również satysfakcją dla członków GRH i jej promocją.
Chwalę za to GRH "Parasol", która pod kościołem św. Jacka zainscenizowała
stanowisko powstańcze z barykadą, pojemnikiem zrzutowym, bronią, sprzętem
pomocniczym itd. Czyli można i warto było, bo zainteresowanie ogromne. Na
cmentarzu powązkowskim też dostrzegłem (być może harcerskie) grupki
powstańcze i również im chwała. Symboliczna obecność też ma swoją rangę.
Powitać po latach szanowne PRW! Zaglądam tu czasem z sentymentu ale generalny
poziom grupy nie zachęca do ustawiania czytnika newsów... Ale tu rzecz
szybciutko wyjaśnię, jako że w temacie jestem po uszy ;)
> Po spektakularnej 65. rocznicy PW, obecna wydała się jakby zapomniana przez
> Grupy Rekonstrukcji Historycznej. Zaczynam nabierać przekonania, że
> większość z nich za sens swojego istnienia uważa imitację walki, akcję,
> strzelaninę (jeśli to już ta epoka) a mniejszą wagę przywiązuje do samej
> istoty rzeczy.
WuKa, 1.07 wszyscy jak co roku byli zmobilizowani przy sztandarach i pomocy
Powstańcom. Na inscenizacje czas przychodzi później - najczęściej w kolejny
weekend sierpnia. I tak też było w tym roku.
> Myślę tak po usłyszeniu w radio wypowiedzi jednego z liderów
> jakiejś GRH. Brak ok. 200tys. zł, bo tylu nie udało sie uzbierać,
> uniemożliwił inscenizację na miarę ich potrzeb.
To prawda - w tym roku zwyczajowi sponsorzy mieli inne priorytety; Pamiętaj o
okrągłej rocznicy Cudu Nad Wisłą i generalnych pustkach w kasach - pierwsze pod
nóż idą wydatki na promocję i kulturę (niestety) a w tą rubryczkę wpisuje się
inscenizacje i rekonstrukcje historyczne.
> A przecież wyszykowanie
> realistycznego oddziału powstańczego (niekoniecznie eleganckiego i
> odprasowanego) i jego obecność na pl. Piłsudskiego, a potem przemarsz
> Starówką na pl. Krasińskich np. po uroczystej zmianie warty byłoby
> niekosztowną, symboliczną lekcją historii dla setek a może tysięcy turystów
> na tym szlaku.
Podstawowy mit do obalenia; osobiście najbardziej mnie drażniący... Finanse nie
są potrzebne na wyposażenie oddziału! Rekonstruktorzy zawsze i od zawsze
załatwiali to sami we własnym zakresie; całość sprzętu, umundurowania i
wyposażenia (poza niedozwoloną prawem bronią palną i wyjątkami typu "Kubuś")
jest własnością prywatną członków różnych GRH. Koszty - i to niemałe - pochłania
logistyka przedsięwzięcia: wszelkie zezwolenia, barierki, telebimy, karetki
pogotowia, transport i paliwo do ciężkiego sprzętu i milion innych - a wreszcie
pirotechnika, broń i amunicja. To właśnie są te koszty - i są niestety niemałe.
> Byłaby również satysfakcją dla członków GRH i jej promocją.
Z pewnością tak i wątpię by ktokolwiek odmówił, gdyby padła propozycja od
organizatorów jak miało to miejsce już nie raz. Niestety tak się nie stało -
wojska historyczne nie zostały ujęte w planie uroczystości, choć rzecz jasna
potwierdziły gotowość dużo wcześniej.
> Chwalę za to GRH "Parasol", która pod kościołem św. Jacka zainscenizowała
> stanowisko powstańcze z barykadą, pojemnikiem zrzutowym, bronią, sprzętem
> pomocniczym itd. Czyli można i warto było, bo zainteresowanie ogromne. Na
> cmentarzu powązkowskim też dostrzegłem (być może harcerskie) grupki
> powstańcze i również im chwała. Symboliczna obecność też ma swoją rangę.
W tym roku na Powązkach staliśmy ze sztandarami przy kwaterach poszczególnych
zgrupowań - kiepsko się rozglądałeś ;) Po uroczystościach był też jak co roku
przemarsz pocztów i oddanie honorów na wszystkich kwaterach.... A co do barykad
- rozglądaj się uważnie w sobotę rano po mieście a w niedzielę wybierz na
Starówkę na spacer...
Nawiasem mówiąc trwa potworna nagonka medialna na grupy historyczne zajmujące
się Powstaniem - GW w zeszłym tygodniu przypisywała nam zło całego świata
(łącznie nie wiedzieć czemu z tandetnymi pamiątkami), w radio "jechali po nas"
zamiast zająć się rocznicą, a o innych głosach nawet nie chce mi się pisać. Mi w
sumie wystarczy że Powstańcy cały czas się do nas uśmiechają i są nam tak
niesamowicie życzliwi, ale jak tak dalej będzie płynął jad z mediów i od
polityków (rzekomo super-patriotycznych i wycierających gębę Polską, historią i
tradycją co 5 sekund) - cóż, rekonstrukcje powstańcze zastąpione zostaną
akademiami "ku czci" i aranżacjami disco-polo Marszu Mokotowa.
Użytkownik [email]mikeskil@op.pl[/email] napisał:
> Powitać po latach szanowne PRW! Zaglądam tu czasem z sentymentu ale generalny
> poziom grupy nie zachęca do ustawiania czytnika newsów...
A ja będę jednak zachęcać do ustawienia. Może uda Ci się poziom
zrekonstruować. Poważnie. Podobała mi się Twoja wypowiedź... A po 10 IV
wymiotło stąd parę umiejących formułować myśli osobników, a u innych
osłabiło zapał do poważnej (chociaż niekoniecznie smutnej) dyskusji.
Tęsknie za emocjami. Ale takimi bardziej złożonymi niż tu się ostatnio
pojawiają. Potrzebujemy Cię. Może kilku innych z sentymentu zajrzy... i
zainspirujesz ich do powrotu.
A w temacie rekonstrukcji historycznych... Tak mi przyszło do głowy...
Marzy mi się taka... hmmm.... właściwie to by już nie była
rekonstrukcja. Nie wiem jak to nazwać.
Chodzi o to, żeby zadziałać na wyobraźnię nie tyle odwzorowaniem tamtych
czasów, co skali. To znaczy za podstawę bierzemy aktualny stan
cywilizacji i pokazujemy, w jakim stopniu powstańcy mieliby szansę z
niego skorzystać.
Nie jestem w stanie podać militarnego przykładu. Ale np. komóry... z
wodotryskami prawie że. A oni... może nie wszyscy mogliby zdjęcia
wysyłać, albo chociaż odbierać. Nie wiem, czy to adekwatny przykład, czy
taka byłaby skala, ale pokazuje ideę.
> A ja będę jednak zachęcać do ustawienia. Może uda Ci się poziom
> zrekonstruować. Poważnie. Podobała mi się Twoja wypowiedź... A po 10 IV
> wymiotło stąd parę umiejących formułować myśli osobników, a u innych
> osłabiło zapał do poważnej (chociaż niekoniecznie smutnej) dyskusji.
> Tęsknie za emocjami. Ale takimi bardziej złożonymi niż tu się ostatnio
> pojawiają. Potrzebujemy Cię. Może kilku innych z sentymentu zajrzy... i
> zainspirujesz ich do powrotu.
Cóż, dzięki za miłe słowo ale raczej pozostanę w trybie odczytowym. Etatowe
aparatyczyki partyjne i przychówek troli (w tym z tego co widzę jeden nowy i
jeden mutant) raczej nie zachęcają, choć podziwiam co poniektórych bywalców za
siły do przysłowiowego kopania się z koniem ;) Jest garść innych miejsc
poświęconych Warszawie w sieci - pozbawiona tych wątpliwych atrakcji.
> A w temacie rekonstrukcji historycznych... Tak mi przyszło do głowy...
> Marzy mi się taka... hmmm.... właściwie to by już nie była
> rekonstrukcja. Nie wiem jak to nazwać.
> Chodzi o to, żeby zadziałać na wyobraźnię nie tyle odwzorowaniem tamtych
> czasów, co skali. To znaczy za podstawę bierzemy aktualny stan
> cywilizacji i pokazujemy, w jakim stopniu powstańcy mieliby szansę z
> niego skorzystać.
Owszem była próba tego o czym jak wydaje mi się myślisz pisząc, pokaz jakby
wyglądała akcja pod Arsenałem w wykonaniu brygady AT, bodaj 2 lata temu. Może
jestem tu tradycjonalistą, ale nie miało to tego ducha jakiego można by
oczekiwać, choć sama akcja była sprawna i widowiskowa... No i strona
emocjonalna; to nie jest historia mojego miasta - nie wiem jak to ująć słowami
ale po prostu to zupełnie co innego. Powstanie ma wiele wymiarów a aspekt
techniczno-militarny jest dla mnie chyba najmniej ważny; gdyby nie broń
podziemna - byłby całkiem pomijalny.
> W dniu 2010-08-03 00:37, [email]mikeskil@op.pl[/email] pisze:
>[color=green]
> > pozdrawiam;
> > Michał Kwiatkowski
>
> To Ty byłeś kierownikiem tych zapuszczonych przeokropnie Łazienek?
Nie Kaju - nie ja. Choć nie powiem - zarządzanie tak wspaniałym obiektem byłoby
nie lada zaszczytem a i wyzwaniem jednocześnie. Ale że trzymam się z dala od
polityki to bez szans - pozostanę przy remontowaniu wyłącznie mieszkania ;)
W dniu 2010-08-03 22:01, [email]mikeskil@op.pl[/email] pisze:
> Nie Kaju - nie ja. Choć nie powiem - zarządzanie tak wspaniałym obiektem byłoby
> nie lada zaszczytem a i wyzwaniem jednocześnie. Ale że trzymam sięz dala od
> polityki to bez szans - pozostanę przy remontowaniu wyłącznie mieszkania ;)