Po interwencji ratusza pracownicy Zarządu Dróg Miejskich wykopali wczoraj toporne słupki, które postawili na ul. Francuskiej.
Biało-czerwone pachołki oszpeciły zabytkowy zakątek Saskiej Kępy. ZDM ustawił je, tłumacząc, że dzięki słupkom na szerokim chodniku nie będą parkować samochody. Zdruzgotani mieszkańcy natychmiast poprosili o pomoc władze miasta, powiadomili też gazety. - Serce boli, gdy się patrzy na to szkaradztwo. Jak można tak oszpecać naszą dzielnicę? - mówili nam przechodnie.
Słupki osobiście obejrzał burmistrz Pragi-Południe Tomasz Kucharski, jego dwaj zastępcy, kilku radnych i miłośnicy Saskiej Kępy. Właściciele sklepów, które zostały odgrodzone słupkami od ulicy, zwrócili im uwagę, że nie mogą podjechać pod drzwi z towarem. W piśmie do ratusza alarmowali, że w razie powodzi straż pożarna nie zdoła wypompować wody z zalanych piwnic.
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz od razu zapewniła, że słupki znikną tak szybko, jak się pojawiły. I dotrzymała słowa. Wczoraj pracownicy ZDM bardzo sprawnie wyciągnęli wszystkie z ziemi.
- To duży sukces, że udało się wpłynąć na ZDM. Bardzo się cieszymy, że coś tak nieestetycznego zniknęło z tej ulicy - mówi Piotr Dobosz, rzecznik Pragi-Południe. Dodaje, że dzielnica jest gotowa do rozmów z drogowcami. - Liczymy, że zaproponują inne rozwiązanie i wspólnie rozwiążemy problem parkujących samochodów - zapewnia rzecznik.
Więcej w Gazecie Wyborczej.
Opinie i komentarze
Dodaj nową odpowiedź