Wzdłuż Wału Miedzeszyńskiego na Saskiej Kępie robotnicy zaczęli montować drewniane ekrany dźwiękochronne. Mieszkańców przeraża, że otoczeni będą pięciometrowym płotem, przez który nic nie widać.
Pierwsze przęsła dźwiękochronnych ekranów pojawiły się w weekend. Są montowane na półmetrowej betonowej podmurówce pomiędzy wysokimi na kilka metrów słupami. Wykonane są z drewna tekowego, a nie - jak większość ekranów ustawianych do tej pory w mieście - z przezroczystego tworzywa sztucznego.
- Te ekrany są straszne, wyglądają jak płoty z PGR! - mówi pani Barbara Brzostek, mieszkanka Saskiej Kępy.
- To są jakieś brązowe drewniane łaty, kojarzą się z drzwiami do stodoły albo bramą do kołchozu - narzeka Jacek Szerszeń, architekt, autor uchwalonego w zeszłym roku planu zagospodarowania Saskiej Kępy. - Zza tych ekranów nie będzie widać Saskiej Kępy, a przecież atrakcyjna, przynajmniej miejscami, zabudowa powinna być eksponowana. Ekrany powinny być przezroczyste - domaga się.
Przyznaje jednak, że plan zagospodarowania zaleca ustawienie w tym miejscu przeciwhałasowych konstrukcji, choć nie precyzuje, jak powinny wyglądać. - Ale drogowcy powinni się w tej kwestii skonsultować z projektantami planu albo chociaż z lokalnym samorządem - uważa. I przypomina, że niedawno Zarząd Dróg Miejskich na własną rękę ustawił przy ul. Francuskiej szpetne biało-czerwone słupki, by wkrótce usunąć je po protestach władz dzielnicy i mieszkańców.
Według Adama Stawickiego z ZDM na postawienie ekranów pozwolił wydział ochrony środowiska Pragi-Południe, a ich wygląd i kolorystykę określił wydział przestrzeni i estetyki publicznej biura naczelnego architekta miasta. Montaż ekranów pochłonie 8,9 mln zł.
Więcej w Gazecie Wyborczej.
Opinie i komentarze
Dodaj nową odpowiedź